Kiedy rezerwować fotografa ślubnego na 2027, jeśli ślub jest w Warszawie

Pisząc ten tekst, nie robię listy „10 rzeczy, które MUSISZ”. Chcę Wam powiedzieć, jak to naprawdę wygląda od naszej strony, kiedy para dzwoni w sierpniu, a data jest już w czerwcu przyszłego roku.

Pan młody nalewa szampana pannie młodej na pokładzie motorówki nad wodą, czarno-białe zdjęcie z pleneru ślubnego.

Ten sezon się domyka, a 2027 już się układa

Koniec sierpnia to dziwny moment. Jedne pary jeszcze tańczą swoje ostatnie utwory, a inne siadają z kalendarzem na przyszły rok i zaczynają szukać fotografa ślubnego w Warszawie. Nie dlatego, że ktoś im kazał. Dlatego, że sale, kościoły i plenery pod miastem mają już pierwsze „nie ma terminu”.

My z Anią pracujemy w duecie. Jeden dzień to jeden ślub. Nie rozdwoimy się między dwiema parami w tę samą sobotę, nawet gdyby obie były „idealne”. Jak ktoś rezerwuje czerwiec albo wrzesień, ten dzień znika z notesu. Proste.

Dlatego jeśli Wasz ślub jest w 2027 i chcecie, żebyśmy to byli my, nie czekajcie na wiosnę „bo jeszcze czas”. Czasu jest akurat tyle, ile wolnych sobót.

Nie rezerwujcie nas z listy. Najpierw poczujcie, czy to my

Najgorsze, co możecie zrobić, to wybrać fotografa ślubnego tylko dlatego, że był pierwszy w Google albo miał ładny cennik. Potem stoicie w przygotowaniach i czujecie, że ktoś obok Was reżyseruje dzień, którego nie chcecie reżyserować.

My nie ustawiamy uśmiechów. Ja pilnuję światła i tego, żeby nic ważnego nie uciekło. Ania widzi detale, których ja w danym sercu sekundy nie złapię: dłoń mamy na sukni, spojrzenie sprzed przysięgi, kogoś w drugim rzędzie, kto już nie wytrzymuje wzruszenia. Dwa spojrzenia, jeden reportaż.

Jak po spotkaniu (kawa, telefon, Messenger, jak Wam wygodnie) czujecie, że możecie przy nas zapomnieć o aparacie, wtedy ma sens rozmawiać o terminie. Jeśli nie, lepiej trafić do kogoś innego. Naprawdę.

Kiedy konkretnie pisać, jeśli ślub jest w Warszawie

Z tego, co widzę u par z Warszawy i okolic, układ jest zwykle taki:

Zima, rok przed ślubem. Najspokojniej. Jest czas na kawę, na obejrzenie reportaży, na decyzję bez paniki. Soboty w sezonie (maj–wrzesień) są jeszcze otwarte.

Panna młoda i pan młody schodzą po czerwonym dywanie z motorówki, a kelnerzy osłaniają ich przezroczystymi parasolami podczas deszczu.

Wczesna wiosna. Zaczyna się ścisk. Dobre daty w czerwcu, lipcu i wrześniu schodzą szybciej niż myślicie, szczególnie gdy para chce dwóch fotografów.

Lato, kilka miesięcy przed. Da się, ale często zostają piątki, niedziele albo terminy, które ktoś oddał. Nie jestem czarodziejem kalendarza.

Jeśli ślub jest poza sezonem (listopad, styczeń, luty), luzu jest więcej. Światła mniej, emocji tyle samo. Te dni lubię.

Co się dzieje po pierwszym „cześć”

Piszecie na kontakt@kamilkozielewicz.pl albo dzwonicie. Opowiadacie o dniu, nie o pakiecie. Gdzie ceremonia, gdzie wesele, czy chcecie być ze sobą w plenerze, czy wolicie, żeby dzień płynął bez wyciągania Was z gości.

Potem oglądamy, czy ten dzień jest dla nas. Jeśli tak, siadamy do oferty. Aktualne pakiety i liczby są w pełnej ofercie ślubnej. Nie wklejam tu kwot, które za pół roku i tak warto sprawdzić u źródła.

Rezerwacja jest po umowie i zadatku. Dopiero wtedy data jest Wasza. Do tego momentu notes jest otwarty, nawet jeśli „rozmawialiśmy już tydzień temu”.

Zdjęcia oddajemy po 40 dniach roboczych. Pierwsze kadry dostajecie szybciej, na gorąco, żebyście mogli pokazać bliskim, że ten dzień naprawdę się wydarzył.

Roześmiany pan młody podrzucany na rękach przez gości na parkiecie w trakcie wesela.

Warszawa, 40 kilometrów i reszta Polski

Najczęściej jesteśmy w Warszawie i w promieniu mniej więcej 40 km. To jest w pakiecie. Dalej też jeździmy, od morza po góry, byle dzień był Wasz, nie „pod zdjęcia”. Nad 60 km proszę o nocleg. Nie z kaprysu. Z rana mam być świeży, nie po nocy w aucie.

Jeśli szukacie, jak taki dzień może wyglądać, gdy para nie chce wzoru, zajrzyjcie do ślubu Eweliny i Kamila w Cichej 23. Tam nie było krzyku. Było „tak” i szum liści.

Dwoje dzieci w strojach weselnych huśta się na sznurowej huśtawce w ogrodzie, a na pierwszym planie rozmawiają goście.

Jak nie pisać do fotografa (i jak pisać)

Nie potrzebuję od Was moodboardu i listy 80 ujęć. Potrzebuję kilku zdań, kim jesteście i jak ma Wam być w tym dniu. Resztę zobaczę na miejscu.

Napiszcie datę, miejsce ceremonii i wesela, ile mniej więcej osób, czy myślicie o duecie. I czy wolicie kawę, czy szybki telefon. Od tego da się ruszyć.

Jeśli po tym tekście czujecie, że to nasz sposób pracy, napiszcie. Ja i Ania chętnie posłuchamy o Waszym 2027, zanim kalendarz się zatka.